Care for decor Wyjątkowe miejsca

Noc Świętojańska w Nakielnicy

Czerwiec 24, 2016

Letnie przesilenie Słońca obchodziłam w tym roku w magicznym miejscu, którego historia sięga początku XIX wieku.

Majątkiem w Nakielnicy, w woj. łódzkim zarządzał około 100 lat temu pradziadek mojego męża. Pełnił tam wówczas rolę podobną do funkcji Bogumiła z Nocy i Dni. W dworku, który pochodzi z ok. 1840 roku urodził się nawet syn pradziadka, czyli dziadek mojego Michała. Dzisiaj nasza rodzina z Nakielnicą niestety nie ma już nic wspólnego, jednak sentyment do miejsca pozostał. W ramach poszukiwania rodzinnych korzeni pojechaliśmy do tam aby poznać kawałek historii tej ziemi. Powitała nas tam wnuczka dawnych właścicieli, Pani Elżbieta Pułaczewska.

Z Nakielnicą ma najlepsze wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. Kochanych rodziców i dziadków, kąpiele w rzece, bieganie po łąkach, odkrywanie zakamarków tajemniczych ogrodów pełnych róż i egzotycznych owoców. Dziadek Pani Eli, zakochany w swojej żonie, która pochodziła z Baku, aby przybliżyć jej egzotyczną ojczyznę, kazał założyć dla niej ogród francuski, na małej wysepce pośród Bzury. W ogrodzie tym rosły niespotykane nigdzie indziej kwiaty a także melony i arbuzy.

Radosne chwile skończyły się jak Pani Elżbieta miała 5 lat, kiedy cała rodzina musiała uciekać z dworu po wojnie. Gdy wiele lat później wróciła do Nakielnicy jej dawny dom był w opłakanym stanie. Przechadzając się w okolicy posesji zapytała przypadkowo napotkanego mieszkańca o to co stało się z francuskim ogrodem. W odpowiedzi usłyszała:

– pani, jakim ogrodem? Tam na wyspie, to najlepsze ziemniaki rosną.

Po kwiatach, fontannach i bezcennych pamiątkach nie zostało ani śladu. Pani Elżbieta postanowiła wówczas, że kiedyś majątek znowu wróci w posiadanie jej rodziny.

Przez długie lata nie było na to niestety najmniejszych szans. Z uwagi na różne perturbacje rodzinne i polityczne przeprowadzała się w swoim życiu aż 22 razy! Dopiero 17 lat temu, w końcu udało jej się odkupić dwór i dzisiaj w nim mieszka. Własnymi siłami próbuje wskrzesić dawnego ducha tego miejsca skrzykując lokalnych entuzjastów historii. Niestety ma wielkie problemy związane z brakiem funduszy na skomplikowaną restaurację tego zabytku. Chętnie jednak opowiada o trudnej historii swojej rodziny i tego miejsca. A robi to w taki sposób, że można słuchać jej godzinami. Używając pięknego słownictwa, łagodnym i spokojnym głosem wspomina dawne czasy tak, jakby czytała tekst z książki.

Pani Elżbieta zorganizowała u siebie w tym roku Noc Świętojańską. Przyjść mógł każdy, warunkiem wstępu był wianek. W pierwszej części spotkania, goście wysłuchali koncertu smyczkowego. Doskonała muzyka idealnie wpisywała się w nastrój miejsca i okazji. Po koncercie przyszedł czas na opowieści o tradycji Nocy Kupały, o której przy ognisku opowiadała także Pani Ela. Wszak w tym dniu najważniejsze było połączenie dwóch żywiołów – ognia i wody.

Tradycja to kontrowersyjna, bo kojarzona z obrzędami pogańskimi ale trzeba pamiętać, że my chrześcijanami staliśmy się stosunkowo niedawno. Noc Świętojańska czczona jest na różne sposoby w wielu miejscach na świecie, w których ludzie nie wstydzą się swoich pogańskich korzeni.

Noc Kupały, Noc Świętojańska, Sobótki, Przesilenie – jak zwą tak zwą. Disiaj nie chodzi o nazwy ani o obrzędy związane z o obchodzeniem tego święta. Liczy się to aby być razem, wspominać, cieszyć się, spotkać się na łonie natury.

Pani Ela zakończyła swoją opowieść z wielkim uśmiechem na ustach, po czym zachęciła zgromadzonych aby udali się nad Bzurę – tą samą, w której kąpała się jako mała dziewczynka. W pewnym momencie na raz uniosło się z 20 przepięknych wianków. Potem biegiem nad mostek aby zobaczyć czyj będzie pierwszy!


Pani Elżbieta Pułaczewska przed swoim dworem, wita zgromadzonych gości.

3

Wspaniały koncert  duetu smyczkowego pod okazałym portykiem.

4

Mała przerwa na założenie skrzypaczce wianka.

5

9

6

Autorka tekstu też obowiązkowo miała wianek.

12

Jedna z pań obecnych na spotkaniu, po uroczystości podzieliła się ze mną taką refleksją, że człowiek jeździ po całym świecie za pięknymi miejscami a tu okazuje się, że najbardziej niesamowite miejsca ma pod własnym nosem.

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Odpowiedz